Kusząca jest możliwość, aby bez większej i systematycznej pracy nabić sobie wyniki, które budzą zaufanie i autorytet. Prawdą jest jednak, iż pomimo potencjalnych korzyści, możemy stracić dużo więcej, niż pieniądze. Czy faktycznie otrzymujemy to, za co płacimy? Wzięłam to pod lupę.
Usługa pozyskiwania obserwujących w mediach społecznościowych cieszy się sporym zainteresowaniem. Nie tylko wśród influancerów, ale również wśród zwykłych firm, które chcą szybkich rezultatów i wiarygodności. Stron, które oferują dowolny pakiet reakcji pojawia się coraz więcej. Pomimo, iż widnieją zagraniczne lokalizacje – oferują oni polskich fanów. Czyżby?
Postanowiłam osobiście się przekonać i wyrobić sobie najbardziej wiarygodną dla mnie w tym temacie opinie. Nie oszukujmy się – jak dużo osób pozyskujących fanów w niekoniecznie uczciwy sposób będzie mówić o tym głośno? Temat uchodzi za tabu i stąd bierze się siła firm, które budują swoją wiarygodność. Na zatajaniu faktów i opinii zwykłych użytkowników. Zastanawiające było, iż pomimo wielu firm, które to oferują trudno znaleźć jakiekolwiek wiarygodne opinie. Na stronach usługodawców widnieją najlepsze oceny, ale nieszczególnie aktualne. Zresztą trudno uznać za najbardziej wiarygodne źródło to, w którym Twój komentarz przed publikacją wymaga weryfikacji przez moderatora 😉
Nie omieszkałam z moją ciekawością przekonać się na własnej skórze skąd wzięła się ta moda i czy faktycznie daje nam to, co chcemy uzyskać.
Czy oby na pewno kupujesz polskich fanów?
Pierwsze rozczarowanie może budować fakt, iż przy koszyku zakupowym musisz dopłacić 50% pierwotnej stawki za „prawdziwych fanów”, pomimo, iż cała komunikacja na stronie opiera się właśnie na tym jako na wartości dodanej tej firmy. Oferują ponoć jedynie prawdziwych i polskich obserwujących. No ale cóż, lepiej nie ryzykować z botami – jeszcze zablokują konto. Co prawda bez fanów i marki, ale nazwy byłoby szkoda. W rzeczywistości fani nie byli, ani polscy, ani prawdziwi. Zakupiłam tureckie boty. Nie muszę chyba tłumaczyć jak duże jest to ryzyko dla konta – zarówno pod kątem działań antyspamowych realizowanych przez instagram, jak i tak oczywistych powodów jak – niekoniecznie dobry wizerunek marki. Chyba nawet się ucieszyłam, że szybko zniknęły z mojego konta.
Jaka jest gwarancja, że fani będą przypisani do konta na stałe?
Żadnej. Ze 100 zakupionych fanów, około 80 z nich nie było już po 4 dniach. Prawdopodobnie fałszywe konta zostały usunięte przez instagram. Warto dodać w tym punkcie, iż konta nie lajkowały w sposób naturalny. W ciągu kilku minut lub nawet sekund zaczęły mnie obserwować. Po wejściu w konta – nie miały one nic wspólnego z polską, ani z realnymi użytkownikami. Konta w większości miały 0 obserwujących i kilkaset obserwowanych. Z taką grupą fanów można liczyć jedynie na to, że nikt się nią nie zainteresuje.
Co tracę i zyskuje płacąc za boty?
Pozyskując zagranicznych i mało wiarygodnych fanów więcej tracisz, niż zyskujesz – dlatego to omówię jako pierwsze. Przede wszystkim narażasz swoje konto na działania niekoniecznie zgodne z polityką portalu. Po drugie pomimo ogromnych nadziei, że Twoje konto będzie szybko budzić wiarygodność – uzyskujesz raczej efekt odwrotny wśród tych, którzy są bardziej dociekliwi, np. agencji reklamowych wynajmujących influancerów. Zyskać możesz tylko wtedy, kiedy Twój klient nie należy do najbardziej zaangażowanych w śledzenie grupy fanów i widząc zadowalająca według niego liczbę obserwujących na Twoim koncie – w końcu się nim zainteresuje. Lepsze wrażenie będzie robić 200 fanów, niż 20. To tak jak z dobrym wydarzeniem. Nie wydaje się być tak dobre, kiedy gości na nim 10 osób i w większości to znajomi prowadzącego. Inaczej odbierzesz koncert ulubionego wykonawcy, który ma się odbyć na stadionie narodowym – on to musi mieć fejm! Oczywiście zakładając scenariusz, że goście nadal na nim będą, kiedy w końcu na nie dotrzesz.
Reklamacja i firmy krzak.
Warto zwrócić uwagę, czy na stronie widnieją dane kontaktowe do firmy i czy umożliwiają nam bezpośredni lub telefoniczny kontakt z usługodawcą. Prawda jest taka, że większość firm oferujących tego typu usługi widnieją jako firmy „widmo”. Trudno dotrzeć do danych polskiego oddziału. Samo w sobie to podważa możliwość reakcji, kiedy nie otrzymamy usługi za którą zapłaciliśmy. Formularz kontaktowy niekoniecznie daje nam gwarancje dwustronnej komunikacji, jeśli to jedyny możliwy sposób na pozyskanie informacji.
Wniosek? Zawsze wygra jakość nad ilością. Nieważne do jak wiarygodnej firmy uda Ci się dotrzeć. Nawet kiedy optymistycznie otrzymasz usługę wyższej jakości – jaką korzyść daje Ci liczba bez realnego zaangażowania pod Twoimi postami? Fakt, początki są trudne i wymagają cierpliwości – jednak dają lepsze rezultaty, gdy docierasz do osób realnie zainteresowanych tym, co robisz. Jeśli masz możliwość – zaproś znajomych, klientów, dotrzyj do osób, które są zainteresowane tematyką. Nawet, kiedy wymaga to więcej pracy i czasu, daje coś więcej, niż zwykłą iluzję.
Powodzenia.
0 Komentarzy